niedziela, 15 stycznia 2012

Goddamit SUNRISE, you've done it again...!

Tekst poniższy może lekko zaskoczyć co niektórych z moich znajomych, którzy zdążyli wyrobić sobie już zdanie na temat najnowszego dziecka SUNRISE - Gundam AGE. Cholerka, ja sam miałem już wyrobione zdanie na temat tego serialu... Dzisiaj miałem okazję obejrzeć RAWkę najnowszego 14tego odcinka (i pewnie przedostatniego aktualnej generacji) i niestety niemal cały mój pomysł na serię legł w gruzach. Fakt, nie jest to zasługa TYLKO tego epizodu, ale raczej kilku ostatnich i nagromadzenia istotnych wydarzeń, które miały miejsce właśnie w mijających tygodniach, ale cóż. Stało się, coś pękło i... zacząłem serdecznie lubić ten serial (już widzę te pięści lecące w moją stronę, ale fuck it :] ). Ale po kolei.

Jak już wspomniałem, pierwsza generacja powoli dobiega końca a zatem serial powolutku zamyka co istotniejsze wątki, które do tej pory spokojnie się rozwijały w tle. I nie powiem, jest to całkiem sprytne domykanie. SUNRISE dobrze wie, że uśmiercanie obsady po 14 epach średnio się sprawdzi (szczególnie patrząc przez pryzmat domyślnej widowni) więc moja szklana kula przewiduje, że nikt z głównych dobrych raczej nie powinien JESZCZE kopnąć w kalendarz. Nie zmienia to faktu, że pewne osoby będą musiały odejść w taki czy inny sposób (wybaczcie, ale Grodek nie jest niestety najciekawszym bohaterem i niespecjalnie widzę jego przyszłość po zakończeniu bitwy o twierdzę Ambat) więc lekki set-up być musi. Ostatnie epy zatem ujawniły prawdziwą naturę UE, którą, łał, okazali się najzwyklejsi ludzie wyposażeni w zaawansowaną broń i obdarowani mocą tzw. X rounders. Jak nietrudno się domyślić, takąż samą moc mają i Flit i Jurin, co tłumaczy poniekąd chemię pomiędzy nimi oraz cuda jakie ten pierwszy wyprawiał w bodaj trzecim odcinku po dotknięciu ręki tej drugiej. Jest to calkiem niezły przedsmak tego co nadejdzie w drugiej i trzeciej generacji, gdyż coraz potężniejsi przeciwnicy będą wymagać nie tylko nowej Zety, tfu, AGE'a ale także i nowych umiejętności naszych bohaterów.
Do tej pory sporym problemem serialu było mocne udziecinnienie tematu i wolniutko rozwijająca się akcja, słowem dla dorosłego faceta powiewało nudą, całkiem sporo. I tak też się czułem oglądając odcinki w których Flit, Emily i pozostała załoga Divy odwiedzali poszczególne kolonie, rozwiązując ich problemy, zawiązując sojusze i ogarniając posiłki w przygotowaniach do ataku na Ambat. Po raz kolejny swoją partyturę odegrała Emily co rusz podważając działania Flitta i starając się odsunąć go od walki z UE. Jej konsekwencja w końcu na szczęście ulega natłokowi zdarzeń i jej przemiana wydaje się naturalna - zamiast kłócić się z kimś, kto wybrał już drogę lepiej jest przygryźć wargę i wspierać go. Podobny rozwój na plus mogę zaliczyć wspominając o mieszkańcach poszczególnych kolonii, którzy w końcu dołączają do Flitta i Divy w walce z UE. Na szczęście nie jest jednakże tak, że nastoletni chłopak jest w stanie przekonać wszystkich na swoją stronę, niektórzy pozostają uparcie przy swoim woląc utrzymać wróbla w garści niż przeciwstawiać się stadu gołebi. Po raz kolejny serial zdobywa plus w tej kategorii, gdyż niejedna i nie dwie serie G poległy na tym polu stawiając raczej na kiczowate stereotypy niż nieco realizmu. Co więcej, temat jest o wiele bardziej aktualny jeżeli popatrzy się przez pryzmat  statusu jaki Diva otrzymała przez Grodeka. Nie każdy zaufa uciekinierom i dezerterom, czyż nie?
Rozwój pojedynczych osobowości zasługuje na owacje na stojąco. W 14 odcinków autorom udało się każdą postać popchać w swoją stronę. Nawet nawigator Divy dostał swoje pięć minut, oraz zestaw motywów dla których zanegował bezpośrednią i lekkomyślną postawę Grodeka. Jak już wspomniałem, moją faworytką jest Emily no i oczywiście Flit, który zmienił się bardzo od pierwszych odcinków. Chłopak rozumie swoje słabości, brak doświadczenia nadrabia umiejętnościami Gundama i raczej nie ulega tak typowym dla pewnego boskiego pilota Gundama z innej serii przestojom na przemyślenia typu 'po co walczę? po co walczymy? czemu nie wziąłem prysznica przed wylotem?' Flit swoje dylematy ma, ale zwalcza je samemu bądź w towarzystwie... no właśnie, osóbki domykającej mały trójkącik miłosny - Jurin. Bardzo przypadł mi do gustu odcinek, w którym Flit i Jurin spotykają się ponownie i spędzają razem dwa tygodnie. Już wtedy można zacząć się domyślać, że coś między tą dwójką się kroi, los bywa jednak okrutny o czym oboje przekonają się już wkrótce. Motyw tego romansu mocno przywodzi mi na myśl /niestety/ wątek pomiędzy Fllay i Kirą, tam jednak mocno naciągany i miejscami zbyt melodramatyczny. A że /ponownie niestety/ jestem aż nadto wyczulony na takie utarte schematy ten kupił mnie bez reszty i sprawił, że nie mogłem nie uronić łezki. Jednym zdaniem, jego zakończenie może i jest mocno przewidywalne, ale zrealizowane w taki sposób, że każdy kto stwierdzi, że ich historia była niedopowiedziana zgaśnie po jednym wyrazistym flashbacku. Brawo SUNRISE.
Sam design mechów także poszedł do przodu. Wprowadzenie G-Exes, nowych maszyn UE czy AGE-1 Titus i Spallow, sprawiły że serial nabral rumieńców. Cieżko jest jednak przełknąć mierne kopie designerskie pozostałych emesów. Są one po prostu słabe, banalnie narysowane i takowoż zanimowane. Sprawę ratuje przyzwoita animacja z rzadka jedynie przerywana jakąś powtórzoną klatką czy ujęciem. Wszystkie walki z użyciem AGE'a są zaiste pięknie zrealizowane, dynamiczne i okraszone fantastyczną muzyką. Ta ostatnia podczas odcinków 11-14 jest po prostu klasą samą dla siebie i już w tym momencie spokojnie dorównuje tej z SEEDa czy 00. Na klasyki UC przyjdzie jeszcze czas :].
Finał pierwszej generacji dopiero przed nami, ale jeżeli SUNRISE utrzyma poziom ostatnich odcinków, to nie mam się o co martwić. Będzie epicko i będzie ciekawie. Osobiście zastanawiam się mocno nad nadchodzącym MG AGE-1. Oczywiście ostateczny werdykt przekaże zapewnie rrobbert184 w swojej recenzji na YT, ale czuję że bez zakupu chociaż wersji Normal się nie obejdzie (chociaż Spallow po ostatnich odcinkach jest moim zdecydowanym faworytem).
Bez podawania jakichkolwiek ocen chcę jednogłośnie zachęcić Was do pooglądania pierwszej generacji AGE. Fakt, trzeba przemilczeć wciąż dziecinny design i parę utartych wątków, ale to w końcu Gundam.

Do przeczytania!

0 komentarze:

Prześlij komentarz